Warsztaty Akademii Dobrego Życia odbyły się w ECCC w Warszawie-Falenicy

Nigdy przedtem nikt nie udowodnił mi - w sposób tak jasny, czytelny i przekonywujący - że negatywne myślenie i przekonanie o własnej porażce po prostu się nie opłaca, nie przynosi żadnych korzyści. Jestem empiryczką i właśnie takie, naukowo - doświadczalne argumenty do mnie przemawiają. Cieszę się, że byłam na tych warsztatach.

***

Bardzo dziękuję za warsztaty.

Były bardzo profesjonalne i jednocześnie przepełnione życzliwością i indywidualnym podejściem. Wasza fachowość, zaangażowanie i entuzjazm są tak przekonywujące, że już dziś deklaruję udział w kolejnych warsztatach. Rekomendowałam je również bliskiemu przyjacielowi, który jak wielu z nas zmaga się z codziennością.Ja zobaczyłam dzięki Wam swoje życie z zupełnie innej strony, za co Wam ogromnie dziękuję.Jestem pełna wiary w moc i chcę to również przekazywać innym.

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia!

***

O sukcesie warsztatów najlepiej świadczy to, że nawet taka zatwardziala sceptyczka jak ja, dala sie przekonać. Na ten sukces zlożyło się wiele czynników: profesjonalizm prowadzącego, który chciał i umiał nawiązać bezpośredni kontakt z każdym z licznej grupy uczestników, przyjazna atmosfera, zachęcająca do otwartości i zaangażowania, możliwosc dyskusji, ciekawe materialy, aura miejsca sprzyjająca wielkiemu skupieniu.

***

Warsztaty "Móc więcej" wzbudziły we mnie pokłady optymizmu i przekonanie, że warto czerpać z zasobów mocy, która w nas tkwi, ze myśląc pozytywnie niczym nie ryzykujemy, a ileż możemy zyskać. Uświadomiłam sobie konieczność wykorzystywania swoich możliwości i rozpoznałam, że miarą ich skuteczności jest satysfakcja z dobrego rezultatu.Wiem teraz, jak ważne jest korzystanie tylko z dobrych nawyków. Uczestnicząc w takich warsztatach dowiemy się, że należy odważyć się pragnąć, uświadomiwszy sobie uprzednio czego się chce i że wystarczy się na tym skupić, a wszystko się uda i wszystko będzie dobrze.

A próba medytacji ignacjańskich wprowadziły mnie w nowy świat przeżywania Słowa Bożego i obcowania z Panem Bogiem.

Świadectwo z warsztatów KIM JA JESTEM?, które  odbyły się w dniach 27-29 marca 2009 r. w Europejskim Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie-Falenicy.

Warsztaty- super!!! A trochę się na tym znam, bo sama od paru lat prowadzę warsztaty z psychomotoryki.
Zawsze zwracam uwagę na odbiór uczestników i widziałam, że ludzie są zadowoleni i wdzięczni.

Chcę powiedzieć coś więcej niż tylko "dziękuję"; za te warsztaty. Mam takie dobre uczucie uskrzydlenia! Jak zawsze, gdy udaje się stworzyć coś wartościowego, pięknego, dobrego, co nas przybliża do bycia bardziej wolnymi a więc pozwala się bardziej poczuć dzieckiem Bożym . Uważam, że udało się świetnie. Emocje ujawnione , uwolnione w pierwszej części z Heleną, zostały potem ujęte w zbawienną dyscyplinę intelektu przez Leszka. Wytworzyła się taka ciekawa synergia grupy.

Bardzo dobrze pomyślane było też połączenie z Eucharystią i medytacjami. Słowa o. Darka tak pasowały do sytuacji, jak gdyby On siedział z nami na warsztatach. Bo pojawiły się ze str. uczestników wątki osobistej relacji z Bogiem. W ogóle dużo było z Bożego Ducha na tym spotkaniu.

Najbardziej mnie cieszy to, że treści tego warsztatu tak wspaniale przystawały i uzupełniały się z tym, do czego nas wzywa i o czym nas przekonuje Jezus w Ewangeliach; "stawać w prawdzie" ,"Bóg mnie kocha takim, jakim jestem", "Pełnić Wolę Boga", "odkrywać, do czego mnie Bóg powołał" i mieć radość życia- to są piękne zdania, ale czasem trudno wypełnić je konkretem. Leszek pokazał narzędzia i swoistą "instrukcję" do tego, by to robić . Właściwie odkryłam dla siebie , jak wiara i rozum, pozwalają żyć w pełni, stawać się możliwie pełnym człowiekiem

Poza tym, co dla mnie bardzo ważne, Kapler nie używa "kościółkowego"  tonu, który jest czasem zbyt natarczywy, przesłodzony i właściwie odstraszający. Natomiast mądrze, z dużym wyczuciem i taktem odnosił się zarówno do swojej wiary jak i różnych problemów zgłaszanych przez nas uczestników.

Bożena

Fantastyczna atmosfera i wielka doza spojrzenia w siebie i na siebie, która (mam taką nadzieję) będzie rozwijała nasze relacje w rodzinie, z dziećmi i oby z wszystkimi,  z nieprzyjaciółmi również. Dzięki za ten czas pracy, refleksji i zabawy.  

Dzięki za wszystkich. Chciałoby się powiedzieć „Do zobaczenia”. Warsztaty pomogły mi inaczej spojrzeć na funkcjonowanie mojej rodziny, na zależność między tym, co swoim zachowaniem wkładają w nią rodzice, a tym, co otrzymują nasze dzieci na swoje dalsze, samodzielne życie.

Rekolekcje prowadzone metodą Św. Ignacego dla rodzin z małymi dziećmi - odbyły się w Ochotnicy Górnej w dniach 2-10 sierpnia 2016. Oto świadectwa uczestników:

W czasie pobytu na 8 dniowych rekolekcjach dostałam odpowiedź na pytanie: Co dalej mam robić ze swoim ustabilizowanym życiem, na czym się skupić i w jakiej kolejności?
Pierwszą wskazówką, jaką otrzymałam, jest dalszy rozwój nad moimi zranionymi uczuciami w dzieciństwie i usunięciu skutków, które przeszkadzają mi w byciu pełni szczęśliwą. Zrozumiałam, że wymagałam od rodziców miłości, której nie mogli mi dać, bo sami jej nie mieli. Ja mam podjąć ten trud ciężkiej pracy nad sobą, żeby nie powielać schematu z domu rodzinnego na swoje małżeństwo i dzieci. Mam poznać i pokochać siebie.
Korzystając z narzędzi, jakie daje Program 12-kroków, mogę osiągnąć swój cel ku uzdrowieniu. Ciężka praca nad swoimi uczuciami i wadami charakteru to wybór tej trudniejszej drogi, a nie pójście na skróty, gdzie chciałam zmieniać wszystkich dookoła a sama byłam ,,ideałem’’. Nagrodą za tę pracę nad sobą ma być powiększenie rodziny i spełnienie marzenia o posiadaniu własnego domu, co odczytuję jako znak, że Bóg nie chce abym wprowadzała się do nowego domu z nieuleczonymi ranami.
Mam się umacniać w swoim powołaniu do małżeństwa, do bycia matką, nie narzekać na trudy macierzyństwa tylko ładować akumulatory dzieciom na przyszłość zanim wyfruną z gniazda.
Kolejną łaską rekolekcji jest zrozumienie istoty lęku i źródła jego pochodzenia oraz to, że w trakcie strapienia nie należy podejmować ważnych decyzji życiowych, gdyż to nie my podejmujemy w tym czasie decyzje tylko zły duch. Należy wtedy trwać na modlitwie, aby przeczekać trudny okres strapienia.
Ponadto mam zaprzestać szufladkowania i oceniania ludzi, bo nie znam ich historii życia, nie wiem co wpływa na ich postępowanie, co przeszli w dzieciństwie bo od tego wszystko ma swój początek. Mam traktować każdego człowieka z miłością.
Zrozumiałam, że w otaczającym mnie świecie nie ma ludzi idealnych. Każdy ma zranienia większe lub mniejsze. Byłam skupiona tak na swoich doświadczeniach, że nie widziałam cierpienia innych. Mam wyleczyć się z chorego perfekcjonizmu, gdyż idealny jest tylko Bóg. Nastąpiła we mnie zmiana sposobu widzenia i myślenia.
Z powodu zaburzonej relacji z biologicznym ojcem nie potrafiłam na modlitwie powierzać Panu Bogu każdego obszaru życia, gdyż obraz Ojca, czyli Boga był zniekształcony i to zostało odkryte tutaj na rekolekcjach.
W przypowieści o chwaście odnalazłam chwasty, które mam – wyhodowałam na swoim polu w relacjach z najbliższymi osobami. Ode mnie zależy co z nimi będzie czy będę je dalej hodować i jak długo?
Zrozumiałam, że cierpienie jest łaską, która pcha mnie do przodu ku lepszemu rozwojowi. Gdyby moje życie było usłane różami od dzieciństwa trudno powiedzieć jakie by było teraz.
Przekonałam się, że Pan Bóg był przy mnie cały czas, czuwał przy mnie w określonym momencie życia, jeśli by Go zabrakło wtedy, moje życie mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej, On tego nie chciał. Jestem mu za to wdzięczna.

Dziękuje organizatorom i wszystkim uczestnikom.

Chwała Panu!


 

 

Kiedy tu przyjechałam, nie wiedziałam czego się spodziewać - to moje drugie rekolekcje w życiu.

Już na początku zaskoczyło mnie to, że wielokrotnie  czytane wcześniej teksty z Pisma Świętego  rozważane na medytacji tak do mnie przemawiały. Czułam opór na początku, żeby przyjmować to co Bóg mi daje, bo ja taka jestem nie nadająca się, taka daleka od Boga, nie umiem się modlić, nie chce mi się często, ale jedyne, co udało mi się powiedzieć Bogu na początku to: "A weź mi daj, czemu nie?".

I Bóg dał - bezgraniczną miłość! Nazwę te rekolekcje "bezgraniczna miłość", miłość jakiej nigdy nie zaznałam ze strony rodziców, nikogo bliskiego. Coś, czego szukam w innych ludziach, przyjemnych rzeczach - dostałam tutaj. Dostałam wiele łask - Bóg wlał we mnie odwagę, żeby odpiąć pasy bezpieczeństwa, żeby puścić kontrolę i chwycić Go za rękę, dał mi niezwykłą łaskę spojrzenia na osobę, która bardzo mnie skrzywdziła, ze swojej perspektywy.

Czuję działającego tutaj Ducha Świętego. Ja, nie umiejąca się modlić prosiłam Ducha Świętego dar modlitwy i go otrzymałam dar adoracji Najświętszego Sakramentu bez rozproszeń z uwielbieniem - nigdy czegoś podobnego nie przeżyłam, a jedyne o co prosiłam przed adoracja to prośba żeby Duch Święty uzdalniał mnie do adorowania Jezusa, żebym w zwykłym opłatku, który widzą moje oczy zobaczyła Jezusa. Po tej adoracji mogłam zobaczyć jak szatan bardzo się złości na tą moją modlitwę, adorację. Bóg pokazał mi sens moich chorób, cierpię na fizyczną chorobę z którą nie umiem się pogodzić, która mnie przeraża. Dał mi nadzieję że i ona ma jakiś sens, jest jakąś wartością, mimo że ja tego sama nie widzę. Dostałam inne spojrzenie na świętość, nadzieję na to że to dopiero początek, poczułam ogromny entuzjazm Apostołów z dzisiejszego rozważania.

Proszę Boga, aby dobra, które tutaj zechciał mi dać, nie zostały rozkradzione przez złego, jestem wdzięczna Bogu za wszystko co otrzymałam, organizatorom za pomysł rekolekcji takich dla mnie i dla moich dzieci, wszystkim tutaj obecnym za dobre słowo, za pomoc.